Haul pielęgnacyjny jesień/zima 2017
Nadchodzi sezon, w którym moja
skóra cierpi najbardziej. Cały rok potrafię odczuwać nieprzyjemne ściągnięcie
skóry, jednak jesienno-zimowe miesiące to apogeum złego stanu. Z tego względu przyszedł
czas na poczynienie zakupów pielęgnacyjnych. Pokrótce przedstawię kosmetyki,
którymi będę rozpieszczać swoją cerę przez najbliższe miesiące.
Neogen Real Fresh Foam Blueberry – pianka do mycia twarzy z
pływającymi owocami jagód. Od jakiegoś czasu stawiam na azjatyckie pianki
oczyszczające, albo w postaci kremów, które rozciera się w siateczce, aby
uzyskać gęstą pianę, albo w postaci płynów, które zamieniają się w pianę dzięki
specjalnemu atomizerowi. Używam filtrów przeciwsłonecznych oraz kremów BB i mam
wrażenie, że klasyczne żele do mycia twarzy nie do końca sobie z nimi radzą przy wieczornym demakijażu.
Neogen Bio Peel Gauze Peeling Wine – ciekawy product, są to
płatki peelingujące, zawierające ekstrakt z wina. Zamierzam używać ich w środku
tygodnia, jako lżejszą alternatywę do peelingu DET Clear Bright & Peel
Fruits Peeling Jelly, którego używam w weekendowym rytuale pielęgnacyjnym.
Secret Key Milk Brightening Toner – tonik z proteinami
mleka. Lubię, gdy toniki robią więcej, niż tylko przywracają prawidłowe pH
skóry, dlatego zwykle wybieram te, które mają bogatszy skład. Obecnie używam
toniku Hada Labo Kiwamizu Mineral Amino Lotion z witaminą C, Secret Key będzie
następny w kolejce.
Whamisa Organic Flowers Deep Rich Essence Toner – jest to
tonik, ale ma tak cudny skład, złożony z ekstraktów fermentowanych, że ochrzciłam go esencją i jako esencję zamierzam go używać.
Hylamide
SubQ Eyes Advanced Serum – serum pod oczy. Zawiera peptydy, które mają
stymulować komórki do produkcji kolagenu. Okolice oczu również zasługują na porządną
pielęgnację.
Clinique All About Eyes Rich – krem pod oczy w wersji
bogatej, nie pierwsze i nie ostatnie opakowanie. Jedyna „nienowość” z całego
haul’u.
OST Original Pure Vitamin C20 Serum – serum z witaminą C w
stężeniu 20%. Robi sporą furorę w Internetach, więc chcę zbudować własną opinię
na jego temat. Jestem trochę sceptycznie nastawiona przez wykorzystanie
najmniej trwałej postaci witaminy C. Uważam, że w kosmetykach, które zazwyczaj
używa się miesiącami, lepiej używać innych związków tej witaminy niż kwasu
askorbinowego.
Missha Time Revolution Night Repair – serum, które również
ma swoją sławę, tym razem ze względu na podobieństwo do słynnego Estee Lauder
Advanced Night Repair Serum.
Leejiham Dr's Care Vita Propolis Ampoule – serum na bazie ekstraktu
propolisowego, zawiera go aż 50%. Moja skóra bardzo lubi się z wszelkimi
składnikami pszczołopochodnymi, więc musiał trafić w moje ręce.
Kiehl's
Midnight Recovery Concentrate – serum w postaci olejku. Przy pierwszym
bliższym kontakcie z tym produktem jego zapach i konsystencja skojarzyła mi się
z Olejkowym Rytuałem marki L'Oréal.
I'm From Honey Mask – à propos mojej miłości do produktów
miodopodobnych, nie mogłabym podarować sobie maseczki z 38,7% zawartością
miodu.
Gdy zapoznam się dobrze ze wszystkimi
wyżej wymienionymi kosmetykami i wyrobię sobie zdanie na ich temat, napiszę
recenzje każdemu z nich. Mam co do nich konkretne wymagania, więc już nie mogę doczekać się podsumowania, będzie co
pisać.

Komentarze
Prześlij komentarz